Jak zacząć sprzątanie bez chemii, żeby nie zwariować od pierwszego dnia
Zaczęłam dwa lata temu, po tym jak moja córka dostała wysypki po zwykłym płynie do mycia podłóg. Lekarz powiedział wprost: ogranicz kontakt z SLS-ami i sztucznymi zapachami, ile się da. W domu miałam wtedy jedenaście różnych sprayów, żeli i płynów. Osiem z nich wylądowało w koszu tego samego wieczoru.
Pierwszy błąd popełniłam już drugiego dnia. Wyszorowałam drewnianą deskę do krojenia czystym octem, bo internet obiecywał, że to zabije wszystkie bakterie. Ocet faktycznie dezynfekuje, ale rozpuszcza też klej w sklejonych deskach warstwowych. Moja deska za 60 zł popękała po trzech tygodniach. Nauczka: ocet do desek drewnianych jednolitych, nie klejonych.
Trzy rzeczy, od których warto zacząć
Nie kupiłam od razu wszystkiego. Zaczęłam od trzech produktów, które kosztowały mnie łącznie 34 zł i starczyły na dwa miesiące:
- Soda oczyszczona (kilogram za 8 zł) - do szorowania zlewu, piekarnika, garnków. Pasta z sody i wody usunęła przypalony tłuszcz z blachy, którego nie ruszył wcześniej żaden żel do piekarników.
- Kwasek cytrynowy (250 g za 6 zł) - do czajnika i pralki. Łyżka na litr wody, gotowanie 10 minut, kamień znika. W pralce raz w miesiącu, program 60 stopni bez prania.
- Mydło potasowe w płynie (litr za 20 zł) - to mój uniwersalny płyn do wszystkiego poza szkłem. Rozcieńczam 1:10 do podłóg, 1:5 do kuchni.
Do szyb zostałam przy zwykłej wodzie z octem, bo żaden naturalny zamiennik nie dawał mi tego samego efektu bez smug.
Co NIE zadziałało
Testowałam też olejek eteryczny z drzewa herbacianego jako naturalny środek dezynfekujący do łazienki. Zapach był na tyle intensywny, że po tygodniu bolała mnie głowa za każdym razem, gdy wchodziłam pod prysznic. Wróciłam do zwykłego mydła potasowego z dodatkiem kilku kropli, nie czystego olejku.
Kapsułki do prania w biodegradowalnym opakowaniu kupiłam trzy razy, zanim znalazłam markę, która faktycznie pierze, a nie tylko pachnie. Pierwsza rozpuszczała się nierówno i zostawiała białe smugi na ciemnych ubraniach. Trzecia, z dodatkiem enzymów, działa u mnie od ośmiu miesięcy bez zarzutu. Tabletki do zmywarki mają zresztą podobny problem z oznaczeniami producenta, pisałam o tym osobno przy okazji certyfikatu Ecolabel.
Plan na pierwszy tydzień
Jeśli zaczynasz teraz, zrób to stopniowo, nie wyrzucaj wszystkiego naraz jak ja. W pierwszym tygodniu zamień tylko:
- Płyn do mycia podłóg na mydło potasowe rozcieńczone wodą.
- Środek do czajnika i pralki na kwasek cytrynowy.
- Żel do piekarnika na pastę z sody.
Resztę, czyli kosmetyki, farby do włosów, płyny do prania, przerabiaj dopiero po miesiącu, kiedy te trzy nawyki wejdą Ci w krew. U mnie cała reszta domu zajęła kolejne pół roku, bo każdy zamiennik testowałam osobno, zanim zaufałam mu na stałe.
Największa różnica, jaką zauważyłam po roku? Rachunek za chemię domową spadł z około 70 zł do 35 zł miesięcznie. Wysypka u córki nie wróciła.